Sklep
Wąska, świadomie wybrana oferta zamiast tysiąca SKU. Tylko produkty, które same byśmy kupiły.
Sprawdź sklepMam na imię Karolina i założyłam OVEA, bo przez trzy lata nie mogłam kupić w Polsce suplementów, których szukałam dla siebie. Wiedziałam, że istnieją — widziałam je w USA, UK, Skandynawii. Tu ich nie było.
02Od założycielki
Nie jestem lekarką ani dietetyczką. Jestem kobietą, która przez kilka lat próbowała sama poukładać sobie zdrowie hormonalne — cykl, sen, skórę, nastrój — i za każdym razem rozbijała się o ten sam mur: w Polsce nie da się kupić tego, co czytałam w publikacjach naukowych z USA i Wielkiej Brytanii.
Piszę ten list, bo chcę, żebyście wiedziały, kto stoi za OVEA, zanim wydacie u nas pierwsze 100 złotych. Nie mamy w zespole znanego ginekologa w białym fartuchu na zdjęciu. Nie sprzedamy Wam autorytetu. To, co mogę dać, to pełna jawność: jak dobieramy produkty, według jakich kryteriów, jakimi badaniami się kierujemy i dlaczego w ogóle ten sklep powstał.
Miałam 28 lat, gdy zaczęłam czytać składy etykiet. Najpierw kosmetyków, potem suplementów. Im więcej czytałam, tym mocniej rosła moja frustracja. Większość preparatów „dla kobiet” w polskich aptekach i drogeriach to były te same trzy witaminy z wapniem w różnych opakowaniach. Inozytol — jeden z najlepiej przebadanych składników wspierających kobiety z PCOS — był prawie niedostępny, a jeśli już, to w dawkach kosmetycznych, których żadne badanie kliniczne nie potwierdza jako skutecznych.
„Skąd zamówić X, bo w Polsce go nie ma?” — to samo pytanie czytałam co tydzień w grupach dla kobiet z PCOS, endometriozą i tarczycą.
Zaczęłam zamawiać produkty z zagranicy. Z USA, z Wielkiej Brytanii, ze Szwecji. Płaciłam za przesyłki tyle, ile za same suplementy. Czekałam po trzy tygodnie. Część paczek nie dochodziła. Część była zatrzymywana przez urząd celny, bo w Polsce nie były zgłoszone do GIS.
Im głębiej wchodziłam w temat, tym wyraźniej widziałam, że to nie jest jednostkowy problem. W grupach facebookowych dla kobiet z PCOS, endometriozą, nieregularnym cyklem, problemami z tarczycą — to samo pytanie pojawiało się co tydzień. Za granicą standardem są kliniczne dawki, czyste składy bez balastu i pełna lista źródeł na etykiecie. W Stanach kobieta z PCOS idzie do apteki i dostaje myo-inozytol 2 g z D-chiro-inozytolem 40 mg w proporcji 40:1, dokładnie tej, którą rekomendują badania. W Polsce dostaje 250 mg z dziesięcioma innymi składnikami, z których żaden nie jest w dawce, która cokolwiek robi.
Pomyślałam: skoro ja przez trzy lata szukałam, czytałam, zamawiałam z zagranicy — to tysiące kobiet w Polsce robi dokładnie to samo. Ktoś musi to skrócić. Ktoś musi wybrać formuły, zgłosić je do GIS i udostępnić tu, po polsku, z polską dostawą i polskim VAT — w jednym miejscu, w jednym koszyku.
OVEA powstało z osobistej potrzeby, nie z pomysłu na biznes. Najpierw zrobiłam to dla siebie i dla trzech koleżanek. Potem dla listy mailingowej. Potem zarejestrowałam działalność, zgłosiłam pierwsze suplementy do GIS i otworzyłam ten sklep.
Dla mnie OVEA to dowód, że można robić rzeczy w e-commerce inaczej. Bez sztucznego „eksperta” z Photoshopa, bez obietnic cudów, bez gry na strachu. Z samej oferty, samej jawności i samych badań. Wierzę, że Polki są wystarczająco dorosłe, żeby czytać składy, dawki i publikacje — jeśli ktoś im je poda w dostępnej formie.
Postawienie lekarza za sztandar marketingowy bez jego prawdziwego, codziennego udziału w decyzjach — to nie jest E-E-A-T, to jest teatr.
Długo zastanawiałam się, czy powinnam zatrudnić jakiegoś lekarza z tytułem, postawić jego zdjęcie w hero i wpisać go jako „medical advisor”. Tak robi większość sklepów z suplementami dla kobiet w Polsce. Postanowiłam, że tego nie zrobię. Nie dlatego, że szanuję lekarzy mniej — szanuję ich bardzo i regularnie konsultuję się z ginekologiem, endokrynologiem i dietetykiem klinicznym. Wolę powiedzieć Wam prawdę: OVEA to ja, mój zespół, nasze decyzje zakupowe i publikacje, które czytamy. Tyle.
Skoro w OVEA nie ma żadnego lekarza, który „firmuje swoim nazwiskiem” nasze rekomendacje — to jedyne, co mogę Wam zaoferować, to pełna jawność. Dlatego:
Jeśli kiedykolwiek znajdziecie u nas obietnicę, której nie jesteśmy w stanie pokryć badaniem — napiszcie do mnie bezpośrednio. Karolina, kontakt@oveahealth.pl. Czytam wszystkie wiadomości osobiście.
I jeszcze jedno. W perspektywie najbliższych dwunastu miesięcy chcemy zacząć pracować nad własnymi formułami — opracowywanymi wspólnie z polskim zakładem produkcyjnym, certyfikowanym GMP, pod naszą marką. Mówię o tym tu, w tym liście, bo nie chcę, żebyście dowiedziały się o tym z reklamy.
03Jak wybieramy
Wybieramy formuły, które dają realne wsparcie kobietom w Polsce — oparte na badaniach klinicznych, z kompletnym potwierdzeniem dawek, zgłoszone do GIS. Każdy produkt przechodzi przez ten sam, czteroetapowy filtr.
Każdy składnik czynny musi mieć udokumentowany efekt w recenzowanych publikacjach (PubMed, Cochrane, wytyczne towarzystw naukowych). Jeśli na dany składnik istnieją tylko badania „in vitro” albo opinie blogerów — odrzucamy produkt.
Bez zbędnych wypełniaczy, sztucznych barwników, sztucznych słodzików i tytanu. Krótka lista składników pomocniczych — najczęściej kapsułka roślinna i przeciwzbrylacz pochodzenia naturalnego. Pełna lista zawsze widoczna na karcie produktu.
Dawki kliniczne, nie kosmetyczne. To podstawowy filtr, który eliminuje większość preparatów dostępnych w Polsce. Jeśli inozytol wymaga 2 g, dajemy 2 g — nie 250 mg w mieszance z dziesięcioma innymi rzeczami. Dawki widoczne na froncie etykiety.
Każda formuła pochodzi z zakładów certyfikowanych w standardach GMP, HACCP i ISO. Każda partia ma deklarację zgodności i raport kontroli jakości — udostępniamy je na żądanie. Wystarczy napisać.
04Co tworzymy
OVEA to sklep, leksykon i biblioteka edukacyjna w jednym. Trzy warstwy, które mają jeden cel: skrócić Wam drogę od pytania do decyzji, bez konieczności czytania PubMedu po angielsku.
Wąska, świadomie wybrana oferta zamiast tysiąca SKU. Tylko produkty, które same byśmy kupiły.
Sprawdź sklepBaza składników z dawkami klinicznymi, mechanizmem działania i linkami do badań. Po polsku, bez upiększania.
Otwórz leksykonDłuższe artykuły o cyklu, PCOS, fazie lutealnej, insulinooporności i zdrowiu intymnym. Wszystko oparte na publikacjach.
Czytaj artykuły05Wartości
Pełna lista składów, dawek, źródeł i certyfikatów. Numer GIS przy każdym suplemencie. Pełne dane firmy w stopce. Nie ukrywamy nic, co macie prawo wiedzieć przed zakupem.
Każdy produkt sprzedajemy razem z wiedzą o tym, co dajecie organizmowi. Leksykon i Edukacja są dostępne za darmo, bez zapisu na newsletter, bez paywalla. Wiedza nie powinna być produktem premium.
Żadnych obietnic „cudów”, „-10 kg w tydzień” albo „rozwiąże PCOS”. Suplement diety nie leczy. Mówimy tylko to, co ma pokrycie w badaniach — i dokładnie tak, jak to badanie sformułowało.
Odpowiadamy na e-maile w ciągu 24 godzin (w dni robocze). Każde pytanie ma sens — nawet to, na które „wszyscy znają odpowiedź”. Jeśli czegoś nie wiemy, przyznajemy się i wracamy z odpowiedzią po sprawdzeniu źródła.
06Dane firmy
Jesteśmy zarejestrowaną w Polsce firmą. Wszystkie nasze suplementy są zgłoszone do Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
07Co dalej
Jeśli dotarłyście tutaj — dziękujemy. Mamy nadzieję, że teraz wiecie, czego się po nas spodziewać. Reszta jest w sklepie i w leksykonie.