List założycielskiOVEA · Edycja pierwsza · 2026

Miejsce, którego sama szukałam.

Mam na imię Karolina i założyłam OVEA, bo przez trzy lata nie mogłam kupić w Polsce suplementów, których szukałam dla siebie. Wiedziałam, że istnieją. Widziałam je w USA, UK, Skandynawii. Tu ich nie było.

02Od założycielki

Dlaczego napisałam ten list.

Nie jestem lekarką ani dietetyczką. Jestem kobietą, która przez kilka lat próbowała sama poukładać sobie zdrowie hormonalne (cykl, sen, skórę, nastrój) i za każdym razem rozbijała się o ten sam mur: w Polsce nie da się kupić tego, co czytałam w publikacjach naukowych z USA i Wielkiej Brytanii.

Piszę ten list, bo chcę, żebyście wiedziały, kto stoi za OVEA, zanim wydacie u nas pierwsze 100 złotych. Nie mamy w zespole znanego ginekologa w białym fartuchu na zdjęciu. Nie sprzedamy Wam autorytetu. To, co mogę dać, to pełna jawność: jak dobieramy produkty, według jakich kryteriów, jakimi badaniami się kierujemy i dlaczego w ogóle ten sklep powstał.

Mój problem

Miałam 28 lat, gdy zaczęłam czytać składy etykiet. Najpierw kosmetyków, potem suplementów. Im więcej czytałam, tym mocniej rosła moja frustracja. Większość preparatów „dla kobiet” w polskich aptekach i drogeriach to były te same trzy witaminy z wapniem w różnych opakowaniach. Inozytol (jeden z najlepiej przebadanych składników, o które pytały kobiety z PCOS) był prawie niedostępny, a jeśli już, to w dawkach kosmetycznych, których żadne badanie kliniczne nie potwierdza jako skutecznych.

„Skąd zamówić X, bo w Polsce go nie ma?” To samo pytanie czytałam co tydzień w grupach dla kobiet z PCOS, endometriozą i tarczycą.

Zaczęłam zamawiać produkty z zagranicy. Z USA, z Wielkiej Brytanii, ze Szwecji. Płaciłam za przesyłki tyle, ile za same suplementy. Czekałam po trzy tygodnie. Część paczek nie dochodziła. Część była zatrzymywana przez urząd celny, bo w Polsce nie były zgłoszone do GIS.

Co odkryłam

Im głębiej wchodziłam w temat, tym wyraźniej widziałam, że to nie jest jednostkowy problem. W grupach facebookowych dla kobiet z PCOS, endometriozą, nieregularnym cyklem, problemami z tarczycą pojawiało się co tydzień to samo pytanie. Za granicą standardem są kliniczne dawki, czyste składy bez balastu i pełna lista źródeł na etykiecie. W Stanach kobieta z PCOS idzie do apteki i dostaje myo-inozytol 2 g z D-chiro-inozytolem 40 mg w proporcji 40:1, opisywanej w publikacjach naukowych. W Polsce dostaje 250 mg z dziesięcioma innymi składnikami, z których żaden nie jest w dawce, która cokolwiek robi.

Decyzja

Pomyślałam: skoro ja przez trzy lata szukałam, czytałam, zamawiałam z zagranicy, to tysiące kobiet w Polsce robi dokładnie to samo. Ktoś musi to skrócić. Ktoś musi wybrać formuły, zgłosić je do GIS i udostępnić tu, po polsku, z polską dostawą i polskim VAT, w jednym miejscu, w jednym koszyku.

OVEA powstało z osobistej potrzeby, nie z pomysłu na biznes. Najpierw zrobiłam to dla siebie i dla trzech koleżanek. Potem dla listy mailingowej. Potem zarejestrowałam działalność, zgłosiłam pierwsze suplementy do GIS i otworzyłam ten sklep.

Co OVEA znaczy dla mnie

Dla mnie OVEA to dowód, że można robić rzeczy w e-commerce inaczej. Bez sztucznego „eksperta” z Photoshopa, bez obietnic cudów, bez gry na strachu. Z samej oferty, samej jawności i samych badań. Wierzę, że Polki są wystarczająco dorosłe, żeby czytać składy, dawki i publikacje, jeśli ktoś im je poda w dostępnej formie.

Postawienie lekarza za sztandar marketingowy bez jego prawdziwego, codziennego udziału w decyzjach to nie jest E-E-A-T, to jest teatr.

Długo zastanawiałam się, czy powinnam zatrudnić jakiegoś lekarza z tytułem, postawić jego zdjęcie w hero i wpisać go jako „medical advisor”. Tak robi większość sklepów z suplementami dla kobiet w Polsce. Postanowiłam, że tego nie zrobię. Nie dlatego, że szanuję lekarzy mniej. Szanuję ich bardzo i regularnie konsultuję się z ginekologiem, endokrynologiem i dietetykiem klinicznym. Wolę powiedzieć Wam prawdę: OVEA to ja, mój zespół, nasze decyzje zakupowe i publikacje, które czytamy. Tyle.

Obietnica transparentności

Skoro w OVEA nie ma żadnego lekarza, który „firmuje swoim nazwiskiem” nasze rekomendacje, to jedyne, co mogę Wam zaoferować, to pełna jawność. Dlatego:

  • Pokazujemy pełne dane firmy: sprzedawca, NIP, adres, e-mail.
  • Każdy suplement zgłaszamy do GIS (Główny Inspektorat Sanitarny) zgodnie z obowiązującymi przepisami.
  • Linkujemy do publikacji w PubMed pod każdym składnikiem.
  • Nie obiecujemy efektów terapeutycznych. Suplement diety nie leczy.
  • Na każde pytanie e-mailowe odpowiadamy w ciągu 24 godzin.

Jeśli kiedykolwiek znajdziecie u nas obietnicę, której nie jesteśmy w stanie pokryć badaniem, napiszcie do mnie bezpośrednio. Karolina, kontakt@oveahealth.pl. Czytam wszystkie wiadomości osobiście.

I jeszcze jedno. W perspektywie najbliższych dwunastu miesięcy chcemy zacząć pracować nad własnymi formułami, opracowywanymi wspólnie z polskim zakładem produkcyjnym, certyfikowanym GMP, pod naszą marką. Mówię o tym tu, w tym liście, bo nie chcę, żebyście dowiedziały się o tym z reklamy.

Karolina Założycielka OVEA

03Jak wybieramy

Cztery rzeczy, które musi spełnić produkt, zanim wejdzie do OVEA.

Wybieramy formuły o przejrzystym składzie i dawkach opisanych w publikacjach naukowych, z kompletnym potwierdzeniem dawek, zgłoszone do GIS. Każdy produkt przechodzi przez ten sam, czteroetapowy filtr.

  1. Badania kliniczne

    Każdy składnik czynny musi mieć udokumentowane badania w recenzowanych publikacjach (PubMed, Cochrane, wytyczne towarzystw naukowych). Jeśli na dany składnik istnieją tylko badania „in vitro” albo opinie blogerów, odrzucamy produkt.

  2. Czyste składy

    Bez zbędnych wypełniaczy, sztucznych barwników, sztucznych słodzików i tytanu. Krótka lista składników pomocniczych: najczęściej kapsułka roślinna i przeciwzbrylacz pochodzenia naturalnego. Pełna lista zawsze widoczna na karcie produktu.

  3. Odpowiednie dawki

    Dawki kliniczne, nie kosmetyczne. To podstawowy filtr, który eliminuje większość preparatów dostępnych w Polsce. Jeśli publikacje opisują inozytol w dawce 2 g, dajemy 2 g, nie 250 mg w mieszance z dziesięcioma innymi rzeczami. Dawki widoczne na froncie etykiety.

  4. Standardy produkcji

    Każda formuła pochodzi z zakładów certyfikowanych w standardach GMP, HACCP i ISO.

04Co tworzymy

Nie tworzymy produktów. Tworzymy miejsce.

OVEA to sklep, leksykon i biblioteka edukacyjna w jednym. Trzy warstwy, które mają jeden cel: skrócić Wam drogę od pytania do decyzji, bez konieczności czytania PubMedu po angielsku.

01

Sklep

Wąska, świadomie wybrana oferta zamiast tysiąca SKU. Tylko produkty, które same byśmy kupiły.

Sprawdź sklep
02

Leksykon

Baza składników z dawkami klinicznymi, mechanizmem działania i linkami do badań. Po polsku, bez upiększania.

Otwórz leksykon
03

Edukacja

Dłuższe artykuły o cyklu, PCOS, fazie lutealnej, insulinooporności i zdrowiu intymnym. Wszystko oparte na publikacjach.

Czytaj artykuły

05Wartości

Cztery rzeczy, które u nas nie podlegają dyskusji.

  1. Zasada 01

    Transparentność

    Pełna lista składów, dawek i źródeł. Numer GIS przy każdym suplemencie. Pełne dane firmy w stopce. Nie ukrywamy nic, co macie prawo wiedzieć przed zakupem.

  2. Zasada 02

    Edukacja

    Każdy produkt sprzedajemy razem z wiedzą o tym, co dajecie organizmowi. Leksykon i Edukacja są dostępne za darmo, bez zapisu na newsletter, bez paywalla. Wiedza nie powinna być produktem premium.

  3. Zasada 03

    Brak BS

    Żadnych obietnic „cudów”, „-10 kg w tydzień” albo „rozwiąże PCOS”. Suplement diety nie leczy. Mówimy tylko to, co ma pokrycie w badaniach, i dokładnie tak, jak to badanie sformułowało.

  4. Zasada 04

    Klientka w centrum

    Odpowiadamy na e-maile w ciągu 24 godzin (w dni robocze). Każde pytanie ma sens, nawet to, na które „wszyscy znają odpowiedź”. Jeśli czegoś nie wiemy, przyznajemy się i wracamy z odpowiedzią po sprawdzeniu źródła.

07Co dalej

Zobaczcie sami, co dla Was wybraliśmy.

Jeśli dotarłyście tutaj, dziękujemy. Mamy nadzieję, że teraz wiecie, czego się po nas spodziewać. Reszta jest w sklepie i w leksykonie.